Nowoczesny Zestaw Łososiowy

sprzet

Jako naród dość mobilny podróżujemy i łowimy na całym świecie. 
Coraz więcej z nas również sięga po kije dwuręczne . Ci co już to zrobili wiedzą jako to frajda. 
Aby jednak tak było należy odpowiednio skonfigurować zestaw.

Wędka –rzecz zdecydowanie najważniejsza. Jej wybór determinuje nasze wszystkie dalsze kroki.
W zasadzie rozpatrujemy kije w przedziale 12’6” 7-9 do 15’ 11-12, oczywiście są i dłuższe ale jak ktoś taką potrafi się posługiwać, to może przestać czytać bo nic nowego się nie dowie.
Trywialne powiedzenie ale tu całkiem adekwatne: „uniwersalny to jest tylko kamień do kiszenia kapusty”, więc nie oczekujmy że jest jedna wędka dobra na wszystko. Możemy mówić o pewnym zoptymalizowaniu sprzętu do danej rzeki na której zamierzamy łowić, stanu wody, pory roku itd.
Do wiosennego łowienia, optymalną wędką będzie kij 15’ w klasie 10. Taki kij pozwoli nam na swobodne rzuty ciężkimi i dużymi muchami przy zastosowaniu tonących linek. Do łowienia latem na małej wodzie mikro muszkami idealny będzie kij 12’6”- 13’ 8-9. Praca takim kijkiem to sama poezja. Żeby było trudniej latem też może być duża woda i jeżeli wiemy że w wodzie są olbrzymie ryby raczej nie zastosujemy aż tak delikatnego kija. No tak ale jak mamy kilka wędek, to zawsze coś wybierzemy, jednak od czegoś trzeba zacząć. Należy uświadomić sobie że kijem mocniejszym zawsze możemy połowic na małej wodzie, natomiast w drugą stronę już jest o wiele trudnie. Więc jeżeli chcemy zacząć od jednego kija raczej odradzam zaczynanie od lekkich wędek . Jeżeli łowimy w niewielkich zadrzewionych wodach to być może będziemy zmuszeni użyć mocnego kija ale dość krótkiego powiedzmy 12’6”-13’ 9-10. Nasze rzuty nie będą ekstremalnie dalekie ale te trzydzieści metrów na pewno nam wystarczy w większości przypadków. 

Według mnie takim optimum jest kij 14’ 9-10



Kolejna ważna sprawa to akcja kija. Determinuje ona w o wiele większym stopniu technikę rzutu niż ma się to w kijach jednoręcznych. 
Bardzo ogólnie możemy podzielić kije na dwie kategorie: speyowe-o wolniejszej akcji i kije do under hand-u, o zdecydowanie szybszej akcji .

Patyki speyowe opisywane są jako: UK spey,Spey, traditional style, greased line itd. w odróżnieniu od kij do underhandu które najczęściej nie maja żadnych dodatkowych oznaczeń .Choć np. G.Loomisa dodatkowo opisuje je jako -Scandinavian style. 
To powinno nam dać mocno do myślenia . Tu zachodzi zjawisko odwrotne do powszechnie obserwowanego, i lepsze wypiera gorsze. A raczej powiedzmy efektywniejsze wypiera mniej efektywne. Wiem że za takie stwierdzenie w Wielkiej Brytanii by mnie zlinczowali ale 
zupełnie się tym nie przejmuję. Efekty skandynawskich wędkarzy w Szkocji i często niepowadzenia Brytyjskich w Norwegii czy na półwyspie Kola dobitnie świadczą że uparte trzymanie się klasycznego speya, raczej należy uznać za zacofanie niż za jak chcą myśleć Brytyjczycy- tradycjonalizmem. 

Linka.
Rzecz podstawowa to odpowiedz na fundamentalne pytanie czy chcemy łowić linkami czy głowicami. No tak ale jaka jest różnica? 

Zacznijmy od linek . Do łowienia wędkami dwuręcznymi używa się całej gamy linek . Mają one bardzo różne ukształtowanie i masę .
Linki zwykle maja belly, czyli środkową cześć głowicy, o długości 50-100ft.
Różni producenci stosują różne opisy np. Rio swoje speyowe linki dzieli na Windcuter, Med. Spey i najdłuższa Grand Spey. Snowbee jako 1D, 2D i3D, o długości odpowiednio 51, 62 i 73 stopy itp. Zaletą (i jednocześnie wadą) linek jest to że musimy uformować pętlę używając całej długości belly. Pozwala nam to na rzucanie bez wybierania linki, szczególnie przyjemnie się łowi linkami pływającymi. Musimy mieć jednak do uformowania pętli bardzo dużo miejsca za nami. Linkami o najdłuższym belly rzuca się kijami o długości 15 do nawet 17tu stup. To już wyższa szkoła jazdy i przydatna tylko latem na rozległych rzekach.
Większość linek jest Speyową wersją WF-ki choć cały czas są produkowane i używane też linki DT.
Linki jako mało uniwersalne odrzuciłem już dawno i nie będę nimi się tu więcej zajmował.

Głowice rzutowe zawojowały obecnie cały świat. 
Początki ich stosowania sięgają lat 80tych . początkowo były one robione własnoręcznie przez wędkarzy z tradycyjnych linek. Wymusiły to warunki wąskich i często dość głębokich południowoskandynawskich rzek. Jednym z prekursorów stosowania głowic był znakomity wędkarz duński -Lars Terkildsen. Zapytałem go o szczegóły . Powiedział mi że historia sięga 1986 roku kiedy to wpadł na pomysł aby użyć linkę DT do zrobienia krótszej głowicy (ciekawe że w tym czasie u nas robiło się tak samo, ale nieco z innych względów) . okazało się że taka linka działała i to całkiem dobrze. Przełom nastąpił w 1988 kiedy to podobnie potraktował linkę Cortlanda 444 rocket taper. Z tym że do kija 9/10 zastosował pierwotnie głowicę dociętą z linki 9/10 a później 10-11. Ta druga głowica działała dużo lepiej. 
I tu pojawiła się genialna w swojej prostocie idea aby głowice po prostu ważyć. 
. Niby to dzisiaj prawie oczywiste, ale ponad 20 lat temu bynajmniej tak nie było . Lars skonstruował wiele modeli głowic między innymi dla Vision .
Ostatnio widziałem jego najnowsze dziecko na razie w fazie prototypu, ale silnie skutecznego. 
Lars mieszka obecnie w Szwecji w Morrum gdzie pracuje razem z drugim znakomitym wędkarzem Alanem Blochem.
Alan z kolei pracuje dla Guideline biorąc udział w konstruowaniu głowic i wędek dla swojej firmy . 
Powiem tak , uczyłem się od najlepszych i najwyraźniej coś z tego zostało ;-)

Podstawowa różnica między linką a głowicą to to że ta druga , jest odcięta od linki rzutowej-runin-gu i ma skłócone belly . Ponieważ masa skupiona jest na krótszym odcinku, rzucając formujemy o wiele mniejszą pętlę. Łowiąc w rzekach o zadrzewionych brzegach, jest to nieocenione, ale nie tylko dlatego. Również wiatr ma mniejszy wpływ na mniejszą pętlę , tu kłania się fizyka . Po prostu mniejsze pole powierzchni. 

Zagłębmy się w zagadnienie nieco bardziej.
Co do doboru głowic są różne szkoły, zarówno co do długości jak i ich masy. Tacy producenci jak Loop, Scierra, Rio, Vision czy Guideline podają swoje rekomendacje, różniące się nieco od siebie. Daje to jednak nam punk zaczepienia.
Tu dla przykładu wyciąg z rekomendacji Guideline , z tym że dotyczy to ich wędek.
Aby było trudniej każdy producent nieco inaczej opisuje swoje patyki . 
Najprecyzyjniej opisuje wędki Scierra podając na wędkach gramaturę rekomendowanych głowic. Jest to na pewno bardzo wygodne. 


Klasa wędki długość wędki długość głowicy i jej masa

8/9 12’6 – 13’7 10,0-11,0 m - 23-26,5 g
9/10 12’6 – 14’8 10,5-11,5 m - 28-32,0 g
10/11 12’6 – 15’9 10,5-11,5 m - 32,5-36,5 g
11/12 14’8 – 17’0 10,5-11,5 m - 38,5-43,0 g

W ogóle proponuje nie przywiązywać nadmiernej uwagi do klasy wędek. A raczej proponuję to traktować jedynie jako umowny symbol wędki . Niby klasy wędek opisane są według AFTMA, ale ni jak się ma to do klas w wędkach jednoręcznych. Dlaczego, nie wiem ?
Podobnie jak z głowicami teraz producenci nieco wprowadzili porządku i głowice różnych producentów o takim samym oznaczeniu , mają podobną masę.
No właśnie podobną a nie taką samą. 

Głowice mają oprócz klas tonięcia (o tym później) dwa podstawowe parametry: długość i masę. I należy oba rozpatrywać jednocześnie .
Zdecydowanie większym błędem jest za krótka głowica niż za długa, co do masy to przy nauce rzucania można zastosować głowice nieco cięższe niż(2-4g) rekomendowane przez profesjonalistów . ułatwi to szczególnie początkującym naładowanie kija , ale też spowolni akcję wędki. 
Z powyższej tabelki widać że producenci zalecają dla krótkich kij 12’6” głowice 10-10,5m co rośnie do 11,5m dla wędek 15’.

Te wartości nie są sztywną regułą ale rekomendacją.
Czymś się jednak należy kierować :
-po pierwsze lepiej mieć dłuższą (nawet zadrugą) głowicę niż za krótką, przy krótkiej głowicy będzie nam trudno zakotwiczyć muchę a przez to odpowiednio naładować zestaw. Doświadczeni wędkarze często mają 2-3 głowice w jednej masie różniące się długością.
Krótsze używają przy głębokim brodzeniu a dłuższe przy płytszym, czy wręcz do łowienia z brzegu czy łodzi. Ja osobiście aż tak daleko nie idę i reguluję to jak trzeba długością linki rzutowej-runing line między szczytówką a początkiem głowicy . normalnie powinno być to ok. pół metra , co można nieco zmniejszyć albo zwiększyć (nie za dużo bo każde 10cm robi różnicę, wystarczy spróbować aby załapać o czym mówię) 
-po drugie głowice tonące lub z tonącą końcówką powinny być nieco krótsze (Max kilkadziesiąt cm) od pływającej, - zawsze ucinamy głowicę od tyłu (tył to grubsza część!!!).Jeżeli dla wędki 15’ linka pływająca powinna mieć do ok. 12.5m to tonąca może mieć nawet metr mniej)

Kolejna sprawa to masa głowicy, możemy bardzo przybliżenie podać rekomendowane 
masy w ślad za innym producentem wędek : 8/9-25/28g; 9/10-32/35g; 10/11-38/40g, ale to tylko sugestie. 

Należy pamiętać, że do masy głowicy liczy się ale również masa polilidera. Dla wędek 13’ stosujemy długości około 8 stóp’ , dla dłuższych 10’stóp. Polilidery produkowane są w kilku klasach tonięcia od pływającego do super szybko tonącego. Różnią się też masą. Jeżeli pływający waży 2g ten najszybciej tonący będzie ważył ok. 5g. 

Najlepiej posłużyć się jakimś przykładem np: G.Loomis Stinger 15’ 10-11, kwintesencja wędki do underhendu. Wędka ta pracuje idealnie w przedziale38- 42g masy łącznej (niektórzy nawet twierdzą że 45g, ale to ugina wędkę nadmiernie i ją spowalnia).
Jeżeli zastosujemy teraz 12,5m pływającą głowicę Vision w klasie 11-12 o masie 37g plus 2g przypon pływający 10’, daje nam to 39g. Do tego dokładamy 3-4m żyłki i mamy idealny zestaw na wielkie letnie łososie. Ten sam kij na wiosnę z głowicą Vision 10-11 11,5m 36g plus super szybko tonący polilider 10’ o masie 5g da nam masę 41g, natomiast dowiążemy tylko ok. 1,5m zdecydowanie grubszej żyłki z dużą tubową muchą. 

Dobranie wszystkich parametrów jest niezmiernie istotne, wręcz kluczowe. Jeżeli skracamy 
przypon przy wiązaniu muchy, to jeżeli mamy go 1,5m na początku łowienia po 2-3 przewiązanych muchach musimy go wymienić na nowy. 

A bym zapomniał, dodać kilka zdań o runningu , czyli lince rzutowej. Jest to niezbędny element zestawu przy stosowaniu głowic. Jest to cienka linka najczęściej w jaskrawym kolorze do której dowiązujemy głowicę. Generalnie występują dwa rodzaje: rdzeniowe z powłoką (wyglądają jak normalna linka) i monolityczne, okrągłe bądź płaskie (wyglądają jak żyłka) . Runingami monolitycznymi rzuca się nieco dalej, ale nieco gorzej je się trzyma je w dłoni bo są bardziej śliskie. Polecam raczej wersje pływające, mniej są wtedy podatne na „mech ranie” przez prąd wody pod naszymi nogami.

Drobna rzecz ale szalenie istotna, to łączenie linek. Polecam łączenie loop to loop wykonane z rdzenia.Zakańczanie za pomocą gotowych łączników jest gorszym rozwiązaniem gdyż bardzo pogrubia linkę i pęcherzyk powietrza zamknięty w końcówce wpływa na nierównomierne układanie się w wodzie linki. Plecione pętelki stosujemy tylko wtedy kiedy jest to niezbędnie konieczne czyli w przypadku linek bezrdzeniowych (np. intermediate przezroczyste) .

Wykonanie pętelki jest dość proste, z tym że wymaga nieco czasu i cierpliwości.
(Tu pięć zdjęć z opisami)

1. Usuwamy miękką powłokę na odcinku 6-7 cm. Można zanurzyć wstępnie koniec w acetonie co zmiękcza powłokę, następnie z grubej żyłki robimy pętlę i ścinamy powłokę

linka

2. Igłą rozplatamy ok. 2-3cm rdzenia , w zależności od typu rdzenia wycinamy część włókien bądź pozostawiamy wszystkie. Po prostu w rdzeniach ciasno plecionych jak np. w runningu Loopa , całego rdzeń nie wciśniemy w środek. Linki Guideline mają rdzeń luźno pleciony i pętelkę robi się o niebo łatwiej . 



3. Za pomocą nawlekarki przeciągamy koniec rdzenia przez środek. Zdjęcie to pokazuje dokładnie .



4. Zwijamy koniec w kierunku oczka i robimy stożkową omotkę



5. Pokrywamy omotkę klejem UV do węzłów bądź lakierem. Doskonały jest test aqasure czy inny klej do woderów 




Docinanie głowicy
Głowice poszczególnych producentów tej samej klasie różnią się od siebie masą. Ba różnią się czasami do 10% u jednego producenta. Jedyna rada to dobra waga z podziałką 0,1g. Tacy producenci jak Vision, Guide Line i Loop (custom II) produkują głowice do samodzielnego docinania. Jeżeli wiemy że dana głowica 13,5 metra waży powiedzmy 35 gramów to znaczy że mniej więcej metr waży 2,6g (nie do końca bo linka jest stożkowa , ale taka precyzja wystarczy) możemy z taką głowicę dociąć do wędki 9-10 mającą ok32g, dość długą bo 12,5m algo np. ok. 11m i 29g co było by idealne do GLX-a 13’ 8/9.
Nie tnijmy na raz , a na dwie , trzy raty. Odciąć zawsze zdążymy. Pamiętajmy tez aby zostawić ok. 10centymetrowy zapas na zrobienie oczka.

Przed cięciem zważmy wszystko i zmierzmy dwa razy, nie zawsze to co na pudełku odpowiada rzeczywistości. Najbardziej skomplikowany system oznaczenia ma LOOP zamiast podawać wagę podaje oznaczenia literowe. Konia z rzędem temu kto za pierwszym razem trafi, ale głowice te są warte zachodu . Inni producenci dużo lepiej sobie radzą z oznaczeniami. Tak w ogóle to dobrze się zdecydować na jednego producenta , ułatwia to bardzo wszelakie kalkulacje. Ja sam obecnie głownie używam Guideline . Firma ta chyba poczyniła najbardziej spektakularny postęp w linkach.

Typy głowic
Tu przyjęła się nomenklatura podobna do normalnych linek i mówimy o klasach tonięcia od pływającej (floating) do tonącej w klasie 6 bądź 7 (sinking ) . 
Linki są przeważnie tak robione że końcówka jest o klasę szybciej tonąca niż belly. 
Np. linka w klasie tonięcia 3 ma końcówkę 4, pływająca intermediate itd. 
Oczywiście są linki o stałej klasie tonięcia na całej długości z tym ze dotyczy to głównie linek pływających i intermediate (tu Vision como jest królową) .
Guideline wypuściło linki o pływającym belly i końcówce w klasie tonięcia 3 , 5 bądź 7.
To bardzo miłe, godne polecenia rozwiązanie . O wiele łatwiej się taką głowicą rzuca niż głowicą całą tonącą. 
Należy wziąć pod uwagę że linka w klasie tonięcia 3do wędki jednoręcznej i głowica o klasie tonięcia 3 do kija dwuręcznego nie pracują na takiej samej głębokości.
( W zeszłym roku dla treningu wiozłem na Dunajec dwuręczny patyk i łowiłem linką F/S3 . Wciągu dwóch dni wyrwałem wszystkie muchy podczas gdy mój przyjaciel łowiąc na kij jednoręczny linką w klasie tonięcia 7 powiedział że tylko kilka razy trącił dno. )

Poly Leader 
Często słyszę pytanie czy używanie ich jest konieczne? Konieczne nie jest, ale niezmiernie wygodne i dające nam olbrzymie możliwości adaptowania naszego zestawu.
Cały system jest tak wymyślony że polyleader jest jego integralną częścią więc gdy go zabraknie wprowadzamy niepotrzebny dysonans .
Zmieniając jedynie polyleadera możemy w ciągu kilku minut znacznie zmodyfikować głębokość płynięcia naszej muchy. Często jest to absolutnie kluczowe. Szczególnie w zimnej wodzie kiedy to ryby niezbyt chętnie podnoszą się do muchy płynącej zbyt wysoko. 
Zawsze stosujemy polyleader w tej same j klasie tonięcia albo wyższej niż linka . To znaczy że do linki w 3 klasie tonięcia nie założymy polyleadera intermediate a od fast sinking do extra super fast sinking. Do wedek do 13’ idealne są polyleadery 8’ , do dłuższych natomiast 10’. Ale jak mamy tylko jedne czy drugie to zupełnie się tym nie przejmujmy.
Z jakiś względów obecnie ośmiostopowe polyleadery są trudniejsze do dostania więc stosuję do wszystkich kii dziesięcio stopowe. 


Kilka uwag.
Długość polyleader i przyponu tak dobieramy tak aby mając końcową pętelkę polyleadera przy szczytówce wędki zwijamy linkę na kołowrotku i mucha musi sięgać drugiej albo trzeciej od dołu przelotki . Proste do zapamiętani i zawsze skuteczne.
Każda wędka jest inna i nie zawsze zestaw taki będzie dobrze działał. Czasami minimalna zmiana powoduje kolosalny efekt. 
Pamiętam jak pilnie na początku mojej przygody z kijami dwu ręcznymi trenowałem 14’Talonem (to dość wolna wędka) stosując koniczny przypon z żyłki (też możliwe rozwiązanie) po zastąpieniu go polyleadera Loopa łowienie stało się gehenną, nic nie wychodziło. Zdesperowany dokonałem zamiany i znów było miło. 
Teraz wiem że po prostu te dodatkowe kilka gram po prostu przeciążało kij nadmiernie . 
To samo z klasami wędek dość często są one błędnie opisywane, najczęściej w dół. Batson czy RST są opisywane o klasę niżej niż winny być i do np. Batsona 13’ 8/9 stosujemy głowice ok. 32g czyli 9-10, natomiast do RST 14’9-10 możemy spokojnie założyć nawet 40g, czyli 10-11. Unikajmy jednak nadmiernego przeciążania wędek, to co prawda powoduje że wędkę lepiej czujemy ale ją to spowalnia. Generalnie jest tak że czym lepiej rzucamy tym lżejszymi linkami możemy łowić.


Rafał Kamiński